środa, 22 lipca 2026

Ostatnia „Tatarska Piątka”

 


Nazwa biegu: XV Tatarska Piątka

Data i miejsce: 19.VII.2026 Studzianka

Godzina startu: 15:15

Dystans: 5280 metrów

Nawierzchnia: polna droga, dwie pętle.

Pogoda: ciepło ale pochmurno.

Liczba zawodników: 50 osób

Mój numer startowy: 29

Mój czas i miejsce: czas 21:30, miejsce 5 OPEN

Zwycięzca: Tomek Skóra (19:07)

Koniec pewnej historii

Mój trzeci i niestety ostatni start w Studziance koło Łomaz. Główny organizator Łukasz Węda zapowiedział, że nie będzie dłużej organizował tatarskich biegów. Kilkanaście lat minęło, chłopak w międzyczasie założył rodzinę, ma pracę, dzieci, zdrowie już nie to, nie biega. Rozumiem go, szanuję decyzję i jestem wdzięczny za wszystkie jego sportowe inicjatywy, w których z przyjemnością uczestniczyłem. Pewnie jako regionalista z zamiłowania poświęci się pisaniu. Łukasz - trzymam kciuki, życzę zdrowia i powodzenia. Jeszcze raz dziękuję.

Historia 15 lat biegów w Studziance. Można się było znaleść na zdjęciach...

Bieg

„Szybko, szybko zanim dotrze do nas, że to bez sensu” – mawiał podobno król Julian. Też się spieszyłem do Studzianki, ale z sensem. Wyruszyłem z Wisznic późno a jeszcze musiałem po drodze zabawić w Łomazach. Tak to bywa, gdy zabierasz z Białej „na stopa” podpitego trzydziestolatka, wysadzasz go zgodnie z życzeniem w Łomazach a gdy dojedziesz do domu i wyłaczysz silnik słyszysz cichą muzyczkę dochodzącą spod fotela pasażera. No tak – zostawił telefon. Tyle wiedziałem, że pracuje w tartaku w Studziance i że mieszka w centrum Łomaz. Na szczęście spotkany w Łomazach życzliwy amator piwa i kibicowania na meczach pokierował mnie pod właściwy adres i telefon zwróciłem.

W biurze zawodów byłem 20 minut przed startem. Pośpiesznie przebieram się przy samochodzie bo przecież jeszcze trzeba się rozgrzać. Wtedy ze spodenek wypada mi gumka. Czasu brak na nawlekanie jej z powrotem. Wpadam na pomysł, aby na luźne krótkie spodenki biegowe nałożyć te dłuższe. Może jakoś będzie.

Że „nie będzie” zauważyłem już po kilkunastu metrach od startu. Wewnętrzne spodenki zaczęły mi się zsuwać z tyłka. Co dalej, zatrzymywać się i przebierać? To będzie już po biegu. Nic, tymczasem biegnę, trochę polną drogą, trochę po trawie, pomiędzy koleinami. Wyprzedzam znajomych a tych jest tu nadzwyczaj dużo. Przede mną dawny uczeń Klaudek i jakaś szybka dziewczyna. Tempo na pierwszym kilometrze 4:04, na drugim 4:05. Nie jest źle, tak jak zakładałem po biegu Dywizjonu 303. To tempo mam szansę utrzymać na 5 km biegnąc w startówkach. Na dychę już nie dam rady. Walczę więc dalej. Tylko te spodenki, które zatrzymały się na udach. Dziwne uczucie, ale nie krępują nóg. Trzeci kilometr też 4:05. Stare i wyraźnie już dziurawe startówki od Columbii – te, w których przebiegłem kiedyś maraton w 2:49 - dają radę. Na punktach z wodą tylko się polewam. Pierwsza pętla minęła, jeszcze jedna i meta. Czwarty kilometr – tempo spada do 4:16. Już czuję zmęczenie a do mety jeszcze prawie cała pętla. Na szczęście inni też słabną. Wyprzedzam Klaudka, który daje mi zapraszające gesty ręką, abym leciał naprzód. Dobrze by było jeszcze pyknąć tę dziewczynę (Daniela) ale jakoś ta trzyma się mocno. Nie dość, że nie mogę jej dogonić to jeszcze ona wyprzedza innych i finalnie dobiegnie czwarta OPEN. No trudno, zadowolę się tym co mam. Już widzę metę więc wykorzystuję resztki sił. Ostatnie setki metrów. Aby się nie dać wyprzedzić. Zerkam w tył, jest konkurent za mną, ale chyba nie dojdzie. Wbiegam na metę jako 5 zawodnik OPEN. Czas 00:21:30 brutto. Zająłem 2 miejsce na 9 w kategorii wiekowej M40-49. Pierwszy był w TOP 3 dlatego na dekoracji stanąłem na najwyższym stopniu podium. Fajnie było.

Z ciekawości porównałem rezultat z wynikami II Tatarskiej Piątki z 2013 roku, a potem V Tatarskiej Piątki. Wtedy w obu przypadkach uzyskałem wynik 19:37. Dziś 21:30. Widać, że po kilkunastu latach jestem o około 2 minuty wolniejszy. Niestety lata oraz o połowę mniejsze zaangażowanie treningowe robią swoje.


Najlepsi OPEN

Najlepsze kobiety OPEN

Kategoria M40-49 (trzeci zawodnik już pojechał)



Przy meczecisku - niedaleko jeszcze w 1915 roku stał meczet

Brak komentarzy: