![]() |
| Grafika reklamowa organizatora |
Średniowieczny gród
„Przypuszcza się, że Gród Mielnicki powstał w 1038 r. podczas wyprawy Wielkiego Księcia Kijowskiego przeciw Jaćwingom. W tym czasie był to teren rywalizacji pomiędzy książętami polskimi i ruskimi. W czasie zwierzchności książąt mazowieckich w 1440 r. od Bolesława IV Mazowieckiego Mielnik otrzymuje prawa miejskie chełmińskie. Pierwsza wzmianka o istnieniu zamku mielnickiego z 1379 r. pochodzi z relacji kronikarza krzyżackiego Wiganda z Marburga. Okres świetności Mielnika przypada na czasy panowania Jagiellonów. W 1486 r. na zamku mielnickim przebywał Kazimierz Jagiellończyk. W 1505 r. oczekiwał tu na koronę Aleksander – przyszły król Polski. Pobyt Aleksandra okazał się bardzo ważny dla miasta. Jako jedno z pierwszych miast podlaskich Mielnik otrzymał prawa miejskie magdeburskie. Tu zostają podpisane dwa ważne dokumenty: unia mielnicka i przywilej mielnicki”
(Zarys historyczny cytowany z informatora turystycznego „Gmina Mielnik” GOKSiR Mielnik)
Zawody
Tylko 7,28 km – głosił regulamin zawodów. Dlaczego nie pojechać? Tak treningowo-startowo. Do Mielnika nieco ponad godzina drogi samochodem. Lubię te nadbużańskie rejony: piękne i dzikie przyrodniczo. Ten prom na rzece w Zabużu napędzany siłą mięśni przez dwóch przewoźników specjalnymi, wielkimi kluczami. Podlaski Przełom Bugu etnograficznie ciekawy bo z wyraźnymi wpływami kultury prawosławnej. Święta Góra Grabarka jest niedaleko: jadąc do Mielnika od strony Siemiatycz już widać drogowskazy. Biegłem tu kiedyś Ultramaraton Nadbużański ale tych zawodów – na orientację jak zdaje się sugerować nazwa – jeszcze nie. W formie biegowej jestem średniej, na pewno dużo gorszej, niż przed pandemią, ale może nadrobię nawigacją?
Zapada ciepły, spokojny i słoneczny wieczór. Dojeżdżam do sennej wsi, jeszcze sto lat temu miasteczka. Wiem, że zanim dotrę do centrum mam się wbić w lewo pod górę, w ulicę Dębową, przy której stoi wieża widokowa. To tu jest biuro zawodów. Na miejscu już stoi dmuchana brama startowa Time2Go, już truchtają nieliczni biegacze. Ale zaraz zaraz - ubrani jak do ulicznego biegu liniowego. Jak to? Chwila rozmowy z jednym z uczestników, który tu kiedyś startował i sprawa się wyjaśnia. To nie jest bieg na orientację. Kompas nie jest potrzebny, tylko latarka czołówka. Mapy żadnej nie dadzą, trzeba biec za strzałkami i podbić 6 punktów kontrolnych (PK) u strażaków rozstawionych w lesie. No pięknie, czyli moje orienterskie doświadczenie na nic się tu nie zda. Trudno, pobiegnę i to, na ile dam radę. Po odebraniu pakietu startowego robię przemeblowanie wyposażenia. Jest sucho więc buty INOV-8 z agresywnym bieżnikiem wymieniam na kapciowe, szosowe Merrelle. Zamiast spodni na krzaki Dobsom zwykłe spodenki bawełniane „podomki”. Kompas zostawiam. Lekka rozgrzewka i jestem gotowy do startu. Ten ma być o 21. Ludzi jakoś mało i dziwię się, że w ogóle jest limit 50 osób. Są przecież nagrody finansowe, 400 zł za pierwsze miejsce, 300 i 200 za kolejne. Co tu jest nie tak?
![]() |
| Zdjęcie: Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Mielniku |
Odprawa przedstartowa. Widzę po sylwetkach i ubraniu, że jest trochę szybkich biegaczy, są ładne dziewczyny o zgrabnych nogach. Organizator mówi mi, że nie powinno być problemów z orientacją, że strzałki kierują tak jednoznacznie, że oznaczenie jest jak dla dzieci. OK, zaufam mu. Ostrzega przed kamieniami i korzeniami w „Głogach”, gdzie dobiega się po względnie prostej rozbiegówce. Podobno, łatwo się tam wywrócić. Czym są te „Głogi”? Nie wiem bo tu nie byłem, ale wkrótce się dowiem*.
Start jest interwałowy. Wypuszczają nas co minutę, kolejność zgodna z numerami przypiętymi na piersi. Ja mam 22 czyli spokojnie, mam jeszcze czas. Jeszcze toaleta, zdjęcie przedstartowe dopóki jestem świeży i uśmiechnięty. Zawsze warto zrobić takie zdjęcie wcześniej bo na mecie nie wiadomo jak będzie. Przychodzi mój czas i ruszam.
![]() |
| Jeszcze na świeżo, przed startem |
Polna droga, płasko, lekko w dół, za zakrętem lekko w górę. Minąłem chłopaka z czołówką, nie wiem jednak, czy to zawodnik z trasy. W oddali przed sobą widzę światło. To ta dziewczyna, bardzo wysoka, szczupła i o długich nogach. Tempo trzymam około 4:20. Powoli ją doganiam i po 2 kilometrach przeganiam. Zrobiliśmy pętlę, minęło koło 3 kilometrów, blisko połowa. Na razie jest nudno. I wtedy się zaczyna.
Po krótkim odcinku asfaltowym skręcamy w jakąś leśną ścieżkę, ta wije się niemiłosiernie na boki. Do tego co chwila jest w górę i w dół. Podbiegi nie są długie, kilka, kilkanaście metrów ale cały czas jest taka winda. Płaskiego niewiele. Coś jak tor motocrossowy. Tętno skacze mi momentalnie ze 20 jednostek w górę. Dyszę w ciemności jak stary dziad. Przeganiam innego biegacza, zaraz potem się niegroźnie potykam. Podnoszę i lecę dalej. Pojawiają się schodki drewniane i barierki. Nawet liny poręczowe. Wytężam uwagę, aby się tu nie potknąć ponownie bo może być groźnie. Nocą, na szybkim tempie, w takich warunkach o wypadek niełatwo. Tylko gdzie ci strażacy z punktami kontrolnymi? Już połowa trasy, a ja nie mam nawet pierwszego PK. Nic to, ufam organizatorowi i po prostu biegnę za strzałkami.
![]() |
| Tuż przed metą |
W końcu jest – pierwszy strażak. Przybija mi na numerze startowym PK 1 i pokazuje, gdzie biec dalej. Czyli jestem na właściwej ścieżce. Mija kolejny kilometr i w zasadzie nic się specjalnie nie zmienia. Sapanie w ciemnościach, Garmin mi potem pokaże, że na tętnie 180. Góra dół, góra dół, schodki, poręcze zwrot i znowu to samo. Kolejne PK zaliczone, kolejne pieczątki na piersi zebrane. Mijam, wyprzedzam. Ktoś biegnie z naprzeciwka. Nie wiem, czy za mną czy przede mną, nie ma czasu zastanawiać się, pogadać. Maksimum uwagi skupiam na dwóch rzeczach: widzieć i nie przegapić strzałek oraz nie potknąć się na korzeniach czy schodkach. Zmęczenie robi swoje i witam się z ziemią po raz drugi. Tym razem grzmotnąłem konkretniej. Nic – podnoszę się i rura dalej. 5 kilometr – do tej pory wszystko pod górę podbiegałem, teraz na największych stromiznach na kilka sekund pozwalam sobie przejść w marsz. Zaczynam być zadziabany. Na szczęście zegarek mówi, że został mniej niż kilometr. Uff…, strażacy czekają na dole, na asfalcie. Znowu krótki odcinek drogą i już w górę, ale tu spokojnie, łagodnie. Już widać i słuchać metę. Wbiegam zziajany. Skończyło się. Sławek mi mówi, że na razie jestem na pudle ale wiem, że to nic nie znaczy. Start był interwałowy, więc po podliczeniu czasu okaże się, kto był przed kim. Robię kilka zdjęć do ilustracji relacji, potem na kawę i słodkiego wafelka. Jest też ognisko i kiełbaska ale jest piątek więc nie dla mnie. Odkrywam, że boli mnie mały palec u stopy. Pewnie w coś przyrżnąłem, ale adrenalina była taka, że poczułem dopiero na mecie. Oby nie był złamany.
![]() |
| Udało się |
Finalnie osiągnąłem czas 00:38:03. Miejsce 5 na 26. Wśród mężczyzn też 5. Ciekawe i nietypowe, że kobiet na tych zawodach było prawie tyle samo (12) co mężczyzn (14). Zostaję do zakończenia i gratuluję najlepszym. Wśród mężczyzn wygrał Karol Żwiruk z Białej (00:34:15), wśród kobiet Emilia Radziwońska z Białegostoku (00:41:13). Jeden nie ukończył.
W drodze powrotnej zastanawiałem się nad tym biegiem. Dziwne to zawody, hybryda liniowego biegu górskiego i biegu na orientację. Fajne, podobały mi się. Formuła jest ciekawa, jakieś nagrody nawet są, więc dlaczego tak mało ludzi? Podejrzewam, że organizator niepotrzebnie straszy tą orientacją w nazwie. Biegi na orientację to nisza. Jak orientaliści przyjadą, to poczują się oszukani, że to nie BnO. Z kolei biegacze uliczni czy ogólnie liniowi jak zobaczą coś o orientacji w regulaminie to się wystraszą i nie przyjadą.
Ja bieg polecam, głównie ze względu na ciekawą i wymagającą technicznie część w „Głogach”. Pełne wyniki na Time2Go.pl. #orientujsiewmielniku
![]() |
| #orientujsiewmielniku |
*Zespół Przyrodniczo – Krajobrazowy „Głogi” zajmuje powierzchnię blisko 60 ha. Znajduje się przy wjeździe do Mielnika, na lewo od głównej szosy. Utworzony w 1994 roku chroni krawędź przełomową doliny Bugu. Występują tu ciekawe wzniesienia polodowcowe poprzecinane wąwozami utworzonymi przez wody spływające z wysoczyzny do Bugu. Znaleźć można chronione gatunki roślin i ptaków. Na terenie Zespołu przeprowadzono 4 ścieżki edukacyjno-poznawcze o łącznej długości 3,5 km.
![]() |
| "Głogi", fragment ścieżki turystycznej. Zdjęcie z Google Maps. Autor: Janusz Kaczyński |



































