Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kalendarz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 kwietnia 2015

Biegowy coming out – mój kalendarz startowy 2015


Grossglockner - najwyższy szczyt Austrii
Zwykle nie przyznawałem się gdzie zamierzam startować w danym roku. Dlaczego? A bo zapeszę, bo coś nie wyjdzie, bo kontuzja, bo sprawy poza biegowe i z wyjazdu i startu nici. Po co się napalać. Po co czuć spięcie tym, że mój start obserwować będą znajomi, którym roztrąbiłem, że tam i tam jadę i chcę wykręcić taki a taki wynik. Lubiłem po cichu gdzieś pojechać, pobiec najlepiej jak potrafię, bez żadnej presji, a relację zdawać dopiero po biegu.

Zmieniam to. Dlaczego? Raz, że piszę czasem relacje dla Festiwalu Biegowego, w przypadku grubszego wyjazdu także z zapowiedzią startu. Dwa: do ogłoszenia kalendarza zainspirował mnie wpis na blogu „litewskiej lokomotywy” – Gedyminasa Griniusa [LINK]. Trzy: różni znajomi, co jakiś czas mnie pytają: „a gdzie teraz jedziesz?”. No to już tajemnicy z tego robić nie będę. Oto biegi, w których planuję w tym roku wystartować lub już wystartowałem. Oczywiście plany planami a co z tego wyjdzie to zobaczymy. W każdym razie większość wymienionych biegów mam już zgłoszone i opłacone.

7 luty – Thames Trot 50 (77 km trail, Wielka Brytania) – (ukończony: 10 na 313)

14 marca – Bieg na Szczyt Rondo 1 – (ukończony: 55 na 382)

28 marca – III Cross Maraton Jana Kulbaczyńskiego – (ukończony: 2 na 46)

17-18 kwietnia – Harpagan H-49 (pmno na 100 km, ukończony 1 na 296)

10 maja – 3. PZU Maraton Lubelski (pacemaker na 3:45, ukończony na zakładany czas)

30 maja – Bieg Rzeźnika "Ultra" (135 km, 4100+, ukończony 2 na 248)


4 lipca - IV Półmaraton Tradycji (ukończony: 7 na 214)

24 lipca – Grossglockner Ultra Trail (110 km, 7000+) (Austria)

22 sierpnia - Bieg Tygrysa: kategoria: Duża beczka (MIX z N. Korszeń)

12 września – Run Winschoten 100 km – IAU Mistrzostwa Świata (Holandia)

 
Początek października- coś krótkiego?

24 października – Łemkowyna Ultra Trail 150 (150 km, 5860+)

Jak widać główne starty to 6 biegów ultra. Trzy w Polsce i trzy za granicą. Jeden już był, jeszcze 5 przede mną. Który najważniejszy? Wszystkie są ważne, ale najważniejsze te zagraniczne. Z powodu kosztów przede wszystkim. Głupio jechać daleko, zapłacić dużo i zejść z jakiegoś powodu po 10 kilometrach. Lub po 20 jak mi się zdarzyło na UTMB. Na pewno najbardziej prestiżowa impreza to Mistrzostwa Świata w biegu ulicznym na 100 km w Holandii. Bardzo chciałbym tam wystartować. Jeszcze nie jestem zgłoszony. Nie wiem, co się we wrześniu będzie działo z moją pracą. Mam nadzieję, że będę miał czas, pieniądze i formę, żeby tam powalczyć. Bardzo bym chciał.

Oprócz planów startowych mam też parę noworocznych postanowień, które będę chciał w tym roku realizować. Są to:

1.    Mniej startów. Zwłaszcza krótszych startów w okolicy. Startować mniej, ale lepiej się do tych startów przygotowywać. I wybierać duże imprezy, najlepiej takie, w których jeszcze nie miałem przyjemności startować. W tym roku planuję około 11 startów wobec 21 w zeszłym roku. Obniżenie częstotliwości o blisko połowę.

2.    Zwiększyć kilometraż treningowy. Średnio 340 kilometrów w miesiącu – tyle średnio biegałem w zeszłym roku - może od biedy wystarczyć na niezły wynik w pięćdziesięciomilówkach takich jak Bieg Rzeźnika, Chudy Wawrzyniec czy Thames Trot. Na biegi 100 – 150 km, które planuję w tym roku to trochę za mało. Pod koniec brakuje wytrzymałości.

3.    Zwrócić większą uwagę na to, co jem i ile jem.

4.    Nauczyć się w końcu trenować rano.

Ile z tych planów startowych wyjdzie to się okaże. Trochę to zależy ode mnie, trochę od przypadku a trochę od tego Mistrza u góry. Pod koniec roku zrobię rachunek sumienia i podsumuję, co się udało a co nie.

czwartek, 21 lipca 2011

I Bieg Po-lesie


Jest ktoś chętny na przebieżkę na Ukrainę? Szykuje się impreza, pierwszy Bieg Po-lesie. Dlaczego „Po-lesie” a nie np. „Po-asfalcie”? Ano dlatego, że trasa przebiegać będzie po terenie Polesia. Ta historyczno-geograficzna kraina podzielona jest obecnie pomiędzy Białoruś, Ukrainę, Polskę a nawet Rosję. Można powiedzieć, że jest dla wyżej wymienionych krajów elementem wspólnym, elementem łączącym. Fakt ten świetnie pasuje do szczytnej idei pierwszego Biegu Po-lesie. Wedle intencji organizatorów I Bieg Po-lesie ma przy okazji dobrej zabawy także łączyć i budować dobrosąsiedzkie stosunki pomiędzy krajami, przez które prowadzi. Impreza odbędzie się 4 sierpnia i będzie jedną z atrakcji „Dni Dobrosąsiedztwa” organizowanych przez Gminę Wola Uhruska, Szacki Rajon i Starostwo Powiatowe we Włodawie. W tym roku trasa prowadzić będzie po terenie dwóch krajów: Polski i Ukrainy. W przyszłości przewiduje się jej rozszerzenie na Białoruś. Start będzie miał miejsce w nadbużańskiej wsi Adamczuki (okolice na południe od Włodawy w województwie lubelskim). Uczestnicy pobiegną po moście pontonowym na Bugu na stronę ukraińską, dalej głównie polnymi drogami nad jezioro Świteź (największe jezioro na Ukrainie!), następnie z powrotem. Długość całej trasy: około 30 kilometrów.


Idea tego transgranicznego biegu bardzo mi się podoba i najprawdopodobniej wezmę w nim udział. Przesłanie jest bardzo ładne, poza tym we wschodniej Polsce samo bieganie i organizacja imprez biegowych jest zdecydowanie mniej rozwinięte niż w innych rejonach Polski. Warto więc promować te nieliczne rodzynki, które ktoś próbuje organizować. Wspomnę jeszcze, że mój bardzo życzliwy stosunek do „Biegu Po-lesie” powodowany jest dodatkowo tym, że będzie to dla mnie bieg w historycznie rodzinnych stronach (z okolic Woli Uhruskiej, dokładnie z pobliskiej wsi Mszanka pochodzi moja rodzina od strony taty).


Zachęcam, zatem wszystkich do udziału w I Biegu Po-lesie. Szkoda, że termin jest w tym roku nieco niefortunny, bo start jest w środku tygodnia, w czwartek. Dla tych co muszą brać urlop sprawa trochę kłopotliwa. Ja w każdym razie, o ile urlop dostanę postaram się być.


Kończąc dodam, że współorganizatorem i jednym z dyrektorów biegu jest Mirosław Bieniecki z OTK Rzeźnik stąd na „rzeźnickiej stronie” także znajdziemy informacje o zawodach [link]


Po szczegółowy regulamin i zgłoszenia sięgnijcie na stronę internetową imprezy [link]


Tu jeszcze mapa z trasą biegu [link]




sobota, 13 grudnia 2008

Zimowe starty


Zima. Za oknem ciemno, zimno i szaro. Powinno być biało, ale w grudniu zima jak zwykle się spóźnia. Pogoda w każdym razie parszywa, niezachęcająca do treningów. Kto biega ten zwykle o tej porze odpoczywa, leczy ewentualne urazy i kumuluje energię na wiosenny sezon. Ci bardziej pracowici ćwiczą na hali lub w basenie. Są jednak i tacy, co lubią i o tej porze biegać i startować. Ja do nich nie należę, ale jako że załapałem drobną kontuzję tuż przed jesiennym sezonem mam ochotę w zamian postartować zimą. Poniżej kilka ciekawych imprez sportowych. Będą to głównie orienterskie setki gdyż dłuższych biegów ulicznych jest jak na lekarstwo. Dominują krótkie, kilkukilometrowe biegi, Są też różne ciekawe biegi narciarskie. Nie znam się jednak na narciarstwie, więc o tym pisać nie będę.


Maraton pieszy na orientację na dystansie 100 kilometrów. Do odnalezienia kilkanaście Punktów Kontrolnych (PK) zaznaczonych na kolorowej mapie 1:50.000. Organizator: Daniel Śmieja. Start w sobotę rano, limit czasu 24 godziny. Równocześnie rozgrywane są inne wersje tego rajdu: rowerowa (200 km w 15 godzin) i ekstremalna (trasy piesza i rowerowa na raz: 300 km, limit 39 godzin). Nawigacyjnie ponoć bardzo ciężko nie jest, ale trzeba uważać na lampiony, bo te rozmieszczone są tak, że trudno je zauważyć. Ponadto aktualizacja mapy to lata 1980–2001, więc niektóre elementy mogą się nie zgadzać. Start jest odmiennie niż na innych podobnych imprezach – rano. Chyba będzie to sprzyjało szybszemu tempu w pierwszych godzinach rajdu. Punkty zalicza się w dowolnej kolejności (scorelauf), więc trzeba najpierw dobrze zaplanować trasę by nie nadłożyć drogi. Na liście startowej jest już prawie 100 osób w tym kilka znanych nazwisk. Będzie ciekawa walka w czołówce. Także i ja się zgłosiłem (trasa piesza). Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Brugi Winter Trophy
(okolice Pilska, 9-11 stycznia 2009)


Ciekawa sprawa, dopiero przed chwilą o tej imprezie poczytałem. To dwudniowe zawody na orientację w górach (baza w schronisku PTTK na Hali Miziowej). Co najistotniejsze uczestnicy przemierzają trasę w rakietach śnieżnych. W zależności od doświadczenia można wybrać wersję klasyczną (45 km) lub turystyczną (27 km). Punkty kontrolne zaliczyć należy w dowolnej kolejności (scorelauf). Można startować indywidualnie. Ciekawe jak się w rakietach zasuwa po śniegu, nigdy tego nie robiłem. Może warto spróbować?

VIII Skorpion
(Batorz na Roztoczu, 20 – 22 luty 2009)


Piesza impreza na orientację w dwóch wersjach: 50 km i 100 km. Limit setki: 30 godzin. Start wieczorem, powrót do północy następnego dnia. Organizator obiecuje zadania specjalne, ale pewnie będą one znowu tylko na krótszej trasie. O ile pięćdziesiątkę można pewnie jakoś przeżyć to setka jest stosunkowo trudna. Wiem, bo sam startowałem. Duża trudność tej setki polega głównie na dwa razy większej liczbie Punktów Kontrolnych do odnalezienia (na 100 km 26 PK, na 50 km 14 PK). Ponadto teren jest dosyć trudny, zimą tym bardziej. Niby limit jest o 6 godzin dłuższy niż zwykle, ale to niewiele pomaga. Jeśli punkty będą poukrywane w wąwozach; będzie śnieg, mróz i silny wiatr (tak jak było w tym roku) to znowu będzie naprawdę ciężko. Poprzednią edycję 100 km z 24 sklasyfikowanych ukończyła tylko jedna (!) osoba. To trudna, ambitna setka godna polecenia dla starych, setkowych wyjadaczy. Mniej doświadczeni powinni wybrać raczej krótszą wersję. Według kierownika imprezy (Paweł Szarlip) wersja 50 km i tak potrafi być ekstremalnie trudna. Zwłaszcza rozgrywana na Roztoczu (Do dziś pamiętam jak dostało mi się od Pawła za napisanie w relacji, że Skorpion 50 km jest mało ekstremalny). Moja relacja z edycji 2008 jest tutaj.


Bergson Winter Challenge 2009
(Rabka-Zdrój, 22 luty – 1 marca 2009)


To bardzo duży, bardzo trudny, bardzo długi i dosyć drogi rajd przygodowy liczony do eliminacji Mistrzostw Świata w Adventure Racing. Zdecydowanie nie moja liga, ale napisze kilka słów i o tym. Są dwie wersje: Dla twardzieli wersja masters (400 – 450 km, 5 dni, 120 godzin non-stop, zespoły 4-osobowe). Dla mniej doświadczonych wersja speed (150 km, 2 dni, 40 godzin non-stop, zespoły 2-osobowe). Drużyny pokonują trasę dniem i nocą, na różne sposoby (trekking, rowery górskie, narty biegowe, orienteering) i wykonują różne zadania specjalne (mosty linowe, zjazdy na linach, wychodzenia na linach, zadania linowe z rowerami). Bardzo ciekawa impreza, ale jeszcze nie dla mnie.


To ultramaraton rozgrywany w Gdańsku na dystansie 100 km. Bieg po bulwarze nadmorskim, dwa punkty żywienia na trasie, start 6 rano. Koszt udziału: 50 zł. Organizator: Przemysław Torłop. Nic więcej nie wiem, ale wygląda na to, ze to raczej kameralna impreza. W każdym razie jest okazja by się sprawdzić w ultradystansowym biegu ulicznym.


Miał być jeszcze Zimowy Maraton Pieszy na Orientację (ZMP 2009) w wersji 100 i 125 km rozgrywany w okolicach Ełku. Z powodów organizacyjnych nie dojdzie jednak do skutku. Szkoda, bo imprezy ZMP mają w środowisku dobrą renomę a ponadto zawodów pieszych dłuższych niż 100 km nie ma w Polsce wiele. Może uda się je zorganizować w innym terminie i innym miejscu.

czwartek, 7 sierpnia 2008

Ciekawe jesienne imprezy


Znalazłem w internecie trochę ciekawych propozycji startowych na tegoroczną jesień. Skierowane są do długodystansowych turystów, biegaczy i amatorów zabawy z mapą i kompasem.

Pierwsza z nich to klasyka: Harpagan H-36 w połowie października. 100 km w 24 h, pewnie jak zwykle mapy kserówki, stosunkowo trudna nawigacja.

Najbardziej spodobało mi się jednak to: Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. Dystans: 145 km! Trasa wiedzie przez wszystkie pasma górskie otaczające Kotlinę Jeleniogórską (Karkonosze, Rudawy Janowickie, Góry Kaczawskie i Góry Izerskie). Limit 48 godzin. Idziemy non stop przez 2 doby, wszystko co potrzebujemy niesiemy w plecaku. Nawigacja będzie ale chyba niezbyt trudna. Termin: 19 - 21 września. Ten rajd to wyzwanie.

Jak komuś za daleko i za trudno to jest jeszcze coś mniejszego kalibru. Na Mazowszu 4 - 5 października odbędzie się XXXV Maraton Pieszy im. Andrzeja Zboińskiego w Puszczy Kampinoskiej. Dystans do wyboru: 50, 75 i 100 km. Trzeba mieć mapę ale nawigacja pewnie bezproblemowa. To może być przyjemny rajd, dobry dla początkujących, godny polecenia Warszawiakom zasiedziałym w zadymionych klubach.

I jeszcze jedno. Długodystansowy rajd na orientację "Jesienne Trudy". Na razie nie jest wliczany do Pucharu Polski w Pieszych Maratonach na Orientację. Pomimo tego zapowiada się ciekawie. Wersja rowerowa i piesza, różne dystanse do wyboru (30 - 50 - 100 km), różne skale mapy. Miejsce: Reptowo, gdzieś koło Stargardu Szczecińskiego. Data: 26 - 28 września 2008.

Szkoda, że jesień zaplanowałem już maratonową, tak z pewnością na którąś z powyższych imprez bym się wybrał.

czwartek, 20 marca 2008

Plany, plany....., tylko co z nich wyjdzie?

Sezon wiosenny 2008 już zaplanowany.

Najpierw 30 marca na rozgrzewkę 3 Carrefour Półmaraton Warszawski. Chciałbym pójść krok do przodu więc jakikolwiek wynik lepszy niż ostatni (1:51:22 w Toruniu w 2007 roku) będzie sukcesem. Niepewnie się czuję bo do treningu wziąłem się trochę późno. Będę celował w wynik około 1:40. Jak by się udało byłoby super. Pogoda stanowi wielką niewiadomą. Oby nic nie padało.

Potem miesiąc przerwy i 4 maja cel główny: VII Cracovia Maraton. Oj, będzie ciężko. Poważniejsze treningi zacząłem dwa miesiące przed. Późno. Jak forma na półmaratonie okaże się niezła to w Krakowie będę starał się złamać 3:30. Strach myśleć o pogodzie, maj to może być już niezła patelnia.

Na końcu, na dobicie 16 - 18 maja piesza stówka. V Limanowski Ekstremalny Maraton Pieszy KIERAT 2008. To Beskid Wyspowy, będzie sporo pagórów. Tam mnie jeszcze nie było. Do trzech razy sztuka, może w końcu uda mi się ukończyć stówę?

Plany jak to plany mogą się zmienić. Zwłaszcza jak by (tfu,tfu) kontuzja jakaś. No i na stażu w szkole pracy mam sporo, oby mi planów nie pokrzyżowała nagła konieczność zrobienia "czegoś".
Zobaczymy.