czwartek, 29 października 2026

X Nocny Bieg Pamięci Bohaterskich Lotników Podlasia

Już po wszystkim


Czas: 24 października 2026, start o 18:30, sobota.
Miejsce: Biała Podlaska
Dystans: 5 km
Trasa: ok 85% asfalt, reszta to ścieżki gruntowe w Parku Radziwiłłowskim.
Pogoda: idealna. Noc, około 12 stopni, sucho, bezwietrznie.
Uczestnicy: 183 biegaczy (116 mężczyzn, 67 kobiet)
Numer startowy: 134
Mój czas: 00:20:21 brutto i netto
Miejsce OPEN: 26 na 183, 22 wśród mężczyzn
Miejsce w M 41+: 5 na 51

Wrażenia

Sobotni wieczór, Park Radziwiłłowski w Białej Podlaskiej. Ciepło jak na końcówkę października. Dochodzi osiemnasta. Rozgrzewam się z Zuzą. Gdy nadchodzi godzina startu ustawiamy się przed barokową wieżą, dziś częścią Muzeum Południowego Podlasia. Znajomi tu, koledzy tam. Miło spotkać dawno niewidziane osoby. Nie mam stresu przedstartowego bo na nic specjalnie nie liczę. Trenowałem w kratkę, to mają być moje ostatnie zawody w tym roku. Czuję się zmęczony, chcę odpocząć. Jeszcze tylko ten jeden bieg.

Darek daje sygnał do startu. Ruszam z 4-5 linii biegaczy więc nie wiem jak to jest, że potem czas brutto i netto będę miał taki sam. Nieważne. Pierwsze sto metrów uważam bardzo patrząc pod nogi – łatwo się tu w ścisku groźnie potknąć i wywrócić. Jest dobrze. Przy odnawianej właśnie galerii wybiegamy na asfalt, na Zamkową. Potem skręt w Narutowicza i lecimy do Alei Tysiąclecia. Piknął pierwszy kilometr – tempo 4:00. Na drugim wyprzedzam Rafała. Przede mną jeszcze jakieś dziewczyny, mocne sztuki. Oddech mam szybki, ale nie czuję, żebym się gotował. Na nogach spodenki, u góry długi rękaw, czapka. Buty terenowe INOV-8 nie człapią tak, jak asfaltowe startówki tej samej firmy. Aleją biegniemy do mostu na Krznie. Piknął drugi kilometr. Tempo 4:01. Nadal nieźle. Wkrótce się pogorszy bo przed i na Sidorskiej jest lekko pod górę. Roztropnie zwalniam. Wyprzedza mnie dwóch chłopaków, jeden w koszulce AZS WAT. Po nich jeszcze jeden. Cóż, młode wilki. Też kiedyś taki byłem. Nadal czuję się dobrze, kolki nie mam, ale szybkości większej też nie wykrzeszę. Piknął trzeci kilometr: 4:12. No tu już jest słabo. Dobrze, że na razie wyprzedziło mnie tylko tych trzech. Nasłuchuję lecz za mną nikogo nie słychać.


Czwarty kilometr piknął już po zbiegnięciu z asfaltu na ścieżkę rowerową.  Wyszło 4:09 – lepiej, ale nadal słabo. Został ostatni kilometr po wałach i Parku Radziwiłłowskim. Wbiegając na drewniany mostek uważam, aby się nie potknąć – jest tam taki wredny wystający stopień z desek. Tym razem przebiegam go bez upadku. Nawrotka na wał jest dobrym miejscem aby się obejrzeć, jak daleko są ci za mną. Na szczęście daleko. Biegnę we względnym komforcie wiedząc, że ani nie dogonię tych trzech przede mną, ani mnie nikt już nie dojdzie. Zawijasy, zakrętasy w półmroku po górnej części wału i zbiegamy do mety. Na ostatnich 200 metrach przyśpieszam chcąc zużyć resztki sił. Wbiegam w światło bramy z czasem 20:21. Miejsce w trzeciej dziesiątce na 183.  Uff.. teraz tylko złapać oddech, napić czegoś ciepłego. Już po wszystkim. Fajnie było.


Na medalu tegorocznej, jubileuszowej edycji organizatorzy upamiętnili samolot RWD-8 PWS. Konstrukcja szkolno-treningowa z lat trzydziestych XX wieku opracowana przez wybitnych konstruktorów: Rogalskiego, Wigurę i Drzewieckiego. Doświadczalne Warsztaty Lotnicze z Warszawy, gdzie produkowano pierwsze RWD-8 nie miały wystarczających mocy produkcyjnych dlatego dokumentację samolotu przekazano do Podlaskiej Wytwórni Samolotów w Białej Podlaskiej. Fabryka wtedy już upaństwowiona, rozpoczęła masową produkcję RWD-8, lekko zmienioną konstrukcyjnie. Od roku 1934 prawie do wybuchu wojny wyprodukowano ponad 500 tych samolotów. Był to dobry samolot treningowy, wyszkoliło się na nim wielu polskich znakomitych pilotów walczących potem w II wojnie światowej. Niestety samoloty te w 1939 roku służyć mogły jedynie do zadań łącznikowych a niemieckim pilotom myśliwskim – jako kaczki na strzelnicy. Żaden z oryginalnych  podlaskich RWD-8 nie przetrwał wojny. W Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie stoi jego replika.

W 2024? roku ukończyłem model kartonowy tego samolotu wydany w „Małym Modelarzu”. Galerię i relację z budowy można przeczytać [TUTAJ]


Brak komentarzy: